Jak zapłacić w polskim sklepie w euro przelewem z mBanku do mBanku
Składałem zamówienie w polskim sklepie i tuż przed zamówieniem zorientowałem się, że zapomniałem zmienić waluty z euro na złotego. Nie chciało mi się usuwać koszyka i tworzyć zamówienia w złotym od nowa, więc zdecydowałem się na rzecz absurdalną: zapłacić w euro za zamówienie w polskim sklepie, z dostawą do Polski.
Przy zakupie w euro, sklep umożliwiał jedynie zapłatę ręcznym przelewem tradycyjnym. BLIK, karta itd. były tylko dla zamówień w złotych.
W mailu potwierdzającym zamówienie, dostałem dwa numery kont: jedno do przelewów krajowych (PL 0000 …), i jedno do zagranicznych (PL 0000 …). Zakładam, że tylko to drugie jest kontem, którego walutą jest euro.
Sposoby podejścia do problemu
W przeszłości w euro płaciłem za pośrednictwem przelewów SEPA (Single Euro Payments Area). SEPA gwarantuje, że przelew w euro między państwami członkowskimi tegoż obszaru (można przyjąć skrót myślowy, że są to po prostu państwa członkowskie UE), odbędzie się bez dodatkowych prowizji.
Tu pojawia się pytanie - czy przelew z polskiego konta na polskie konto w euro, powinien być w SEPA, żeby uniknąć prowizji? Czy jednak wystarczy zwykły przelew krajowy w euro? W końcu dostałem dwa numery kont od sklepu - którego użyć? Poniżej przedstawiłem trzy scenariusze, które własnoręcznie wypróbowałem w aplikacji mobilnej mBanku. Tylko jeden zadziałał.
(nie działa) “Użyję opcji ‘przelew do UE’ i skorzystam z SEPA, żeby być pewnym, że nie ma prowizji”
W tym scenariuszu wpisałem numer IBAN konta do przelewów zagranicznych za zamówienia, które dostałem od sklepu w mailu. Przypominam, że IBAN zaczyna się od skrótu nazwy państwa, np “PL00 0000 0000 0000 0000 0000 0000”
Przy próbie wysłania przelewu w euro (przelew SEPA, nie ma innej możliwości waluty), aplikacja mobilna mBanku nie pozwoli nam przejść dalej i powie, że “Przelew SEPA do rachunku w mBanku nie jest możliwy”.
Faktycznie, to dość absurdalna sytuacja - przelew europejski z mBanku (moje konto) do mBanku (sklepu)!
No cóż, nie działa - idziemy dalej.
(nie działa) “Przeleję euro na konto do przelewów krajowych, w końcu przecież to przelew z Polski do Polski”
Tutaj użyłem numeru konta do przelewów krajowych przesłanych przez sklep. Usunąłem jedynie “PL” z przodu, bo przecież to przelew krajowy, więc wiadomo, że do Polski.
Płatności próbowałem dokonać w weekend, i tutaj poczułem się jak w roku 1990, bo aplikacja mobilna mBanku wyświetliła mi komunikat “Ta operacja jest dostępna tylko w dni robocze”. Cała bankowość elektroniczna w piach!
Komunikat się pojawia dlatego, że zapewne taki przelew zostałby przewalutowany z euro do złotego. Cieszę się, że “szczęśliwie” w weekend aplikacja mBanku mnie powtrzymała. Na moim zamówieniu widniała kwota do zapłacenia euro. Gdybym zapłacił w złotówkowym ekwiwalencie tej sumy, mogłoby to spowodować konsternację po stronie sklepu.
(działa!) “Potraktuję rachunek do przelewów zagranicznych jako krajowy, i wykonam do niego przelew krajowy, a nie SEPA. Przecież widzę że ma ‘PL’ z przodu!
Od rachunku do przelewów zagranicznych przesłanego przez sklep, do którego wcześniej bez powodzenia próbowaliśmy wysłać przelew SEPA, usuwamy “PL”. Następnie numer konta bez przedrostka wpisujemy w formularzu wysyłania przelewu KRAJOWEGO.
“Numer do rachunków zagranicznych” jest w końcu najzwyklejszym polskim kontem bankowym, tylko że jego walutą zapewne jest euro.
Tutaj już się powiodło! Pisząc ten post tak szybko w prawdzie nie dałem sklepowi szansy na zgłoszenie zażaleń, ale jestem dobrej myśli.
P.S Euro jako główna waluta jednostki, mimo złotego
Zastanawia mnie czy są w Polacy mieszkający w Polsce, ale zarabiający w euro, których główną walutą na co dzień jest euro zamiast złotego.
Życie w ten sposób wydaje mi się całkiem możliwe, biorąc pod uwagę, że:
- płacimy kartą “międzynarodową”, np. Visa Świat w mBanku, która ma prowizję tylko 0.67% za przewalutowanie z euro na złotego
- płacimy w sklepach internetowych w euro kiedy się da, jak wyżej
Wadą jest że narażamy się na ryzyko walutowe na własne życzenie.
Myślę, że ktoś mocno popierający przyjęcie euro w Polsce mógłby się na takie coś zdecydować i płacić w euro, mimo że oficjalną walutą w Polsce pozostawałby złoty. Z góry przepraszam też Pana Stefana Kawalca, że napisałem taką paradoksalną myśl :)